Obecnie w Holandii pobieranie plików z muzyką i filmami na własny użytek jest dozwolone. Nie podoba się to wytwórniom, które jakiś czas temu próbowały lobbować władze w Hadze, do wprowadzenia zmian w prawie autorskim.
Głosowanie nad złożonym wnioskiem, było poprzedzone debatą, trwającą kilka miesięcy. Ostatecznie członkowie parlamentu stwierdzili, że mogłoby to zagrozić otwartości internetu oraz swobodnym przepływie informacji, więc wniosek został odrzucony.
Taka decyzja jest też tłumaczona obawami, że mogłoby dojść do absurdalnych sytuacji znanych ze Stanów Zjednoczonych. Wystarczy wspomnieć zdarzenie, w którym została pozwana za nielegalne ściąganie plików osoba, będąca na wakacjach. To nie ty pobierałeś te dane? Trudno. Jesteśmy pazerną wytwórnią, która mimo wszystko będzie cię ciągać po sądach. Na szczęście w tym przypadku udało się pokazać dowody, na przebywanie daleko od własnego domu.
Jako rozwiązanie problemu z piractwem w Holandii, parlament zasugerował stworzenie legalnych alternatyw. Na ten moment w tym kraju po prostu nie ma legalnych kanałów dystrybucji filmów i programów telewizyjnych przez internet. Pójście na łatwiznę, tym razem się nie udało.
Rząd ponadto w 2009 roku zlecił wykonanie raportu o wpływie piractwa na Holenderską gospodarkę i straty, jakie może powodować w przemyśle rozrywkowym. Okazało się, że generalnie wpływ jest pozytywny i straty nie przewyższają wszystkich pozytywnych skutków.
Ostatnio pisałem o komiku, który zarobił milion dolarów na zupełnie innym podejściu do piractwa i swoich fanów. Zaoferował dużo wygodniejszy sposób pobrania swojego występu, za niewielką cenę. Przyniosło to wspaniałe rezultaty.
Nie ma sensu skupiać się na tym, jak zwalczyć piractwo. Dużo bardziej efektywne byłoby znalezienie metody na dostarczenie treści dużo wygodniej i szybciej, niż można to zrobić przez ściąganie nielegalnych plików. Wtedy okazuje się, że ludzie są wstanie mimo wszystko za to zapłacić.
blog comments powered by Disqus
